Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
niedziela, 20 września 2026 16:40
Reklama

Dublet Fassbendera daje pierwsze zwycięstwo w sezonie! Widzew Łódź 1:2 Korona Kielce

Dublet Morgana Fassbendera sprawił, że Korona Kielce pokonała na wyjeździe Widzew Łódź 2:1 w 4. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Pierwszą bramkę w spotkaniu zdobyli co prawda gospodarze, ale kielczanie odpowiedzieli w najlepszy możliwy sposób i sięgnęli po pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie.
Dublet Fassbendera daje pierwsze zwycięstwo w sezonie! Widzew Łódź 1:2 Korona Kielce

Źródło: fot. Paula Duda/Korona Kielce

Widzew pierwszą groźną okazję miał już w drugiej minucie. Karol Świderski otrzymał podanie na prawej stronie boiska, po czym próbował dośrodkować w kierunku Sebastiana Bergiera. Czujnie w tej sytuacji zachował się jednak Slobodan Rubežić i obyło się nawet bez strzału na bramkę Xaviera Dziekońskiego.

Kielczanie odpowiedzieli chwilę później. Najpierw drużyna Jacka Zielińskiego próbowała wyprowadzić szybki atak – pojedynek na lewej stronie wygrał Morgan Fassbender, ale łodzianie szybko wrócili i kontra musiała zamienić się w atak pozycyjny. Po wymianie kilku podań piłka trafiła do Marcela Pięczka, który wrzucił piłkę idealnie na głowę Mariusza Stępińskiego. 31-latek oddał mocny strzał w kierunku prawego słupka Bartłomieja Drągowskiego, ale nieznacznie chybił.

Już w ósmej minucie oglądaliśmy pierwszą bramkę w tym spotkaniu. Niestety autorem gola był obrońca Widzewa Łódź, Steve Kaupadi. Gospodarze wykonywali rzut rożny, Juljan Shehu przytomnie przedłużył dośrodkowanie, a stoper najprzytomniej odnalazł się w polu karnym i z bardzo bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki.

Korona miała duże problemy przy stałych fragmentach gry rywala. Widzew nieustannie tworzył spore zagrożenie pod bramką Dziekońskiego po wrzutkach ze stojącej piłki. „Żółto-czerwoni” mieli również kłopoty z wyjściem spod pressingu stosowanego przez zespół Aleksandara Vukovicia.

W 22. minucie Korona doprowadziła do wyrównania, wykorzystując swoją największą broń, czyli stały fragment gry. Wiktor Długosz dośrodkował w pole karne, a Morgan Fassbender pięknie złożył się do strzału, uderzył z pierwszej piłki i pokonał Drągowskiego. Tym samym Niemiec zdobył swoją debiutancką bramkę w barwach kieleckiej ekipy.

Po 26. minutach Fassbender miał już na koncie dwa trafienia. Patrik Hellebrand został sfaulowany przez Mariusza Fornalczyka, dzięki czemu Korona miała tym razem rzut wolny. Do piłki ponownie podszedł Długosz, jego dośrodkowanie początkowo zostało wybite przez Emila Kornviga. Ten zawodnik zrobił to jednak na tyle źle, że futbolówka trafiła pod nogi niemieckiego skrzydłowego, a ten uderzył bez przyjęcia i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Po drugim golu Fassbendera kontrolę nad wydarzeniami na boisku przejęła Korona Kielce. Podopieczni Jacka Zielińskiego dłużej utrzymywali się przy piłce, a ponadto kreowali sobie kolejne sytuacje, choć defensorzy Widzewa popisywali się ważnymi blokami, przez co Drągowski nie musiał interweniować.

W samej końcówce okazję do ustrzelenia hat-tricka miał Fassbender. Stjepan Davidović przejął piłkę na połowie Widzewa, zgrał do Mariusza Stępińskiego, a napastnik popisał się idealnym prostopadłym podaniem do Niemca. 27-latek oddał mocny strzał po ziemi, ale cudowną obroną wykazał się Drągowski i wynik pozostał bez zmian.

W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry pierwszej połowy niezłą szansę miał także Martin Remacle, ale jego strzał został zablokowany przez Kapuadiego. W tej odsłonie spotkanie nie oglądaliśmy już więcej bramek i obie drużyny zeszły na przerwę przy prowadzeniu Korony 2:1.

Na samym początku drugiej połowy, wprowadzony na murawę Ángel Baena, wywalczył rzut rożny. Jak po każdej wrzutce z rogu boiska w tym meczu było bardzo groźnie. W tym przypadku blisko gola samobójczego był Marcel Pięczek, ale na szczęście dla Korony piłka odbiła się tylko od poprzeczki. Dobijać próbował jeszcze Kapuadi, ale wyraźnie przestrzelił.

Za pierwszy strzał Korony po przerwie odpowiadał ponownie Fassbender. Kielczanie wyprowadzili kontratak, który finalizował właśnie strzelec dwóch goli. Tym razem jednak Niemcowi zabrakło precyzji, ponieważ piłka przeleciała obok słupka.

W pierwszym kwadransie drugiej połowy zespołem aktywniejszym był jednak Widzew. Łodzianie, co dziwić nie może, największe zagrożenie tworzyli po rzutach rożnych, bądź też wolnych. Podopieczni Zielińskiego skupiali się natomiast na wyprowadzaniu szybkich ataków. Niezłą szansę po jednej z takich akcji miał Stępiński, lecz z jego strzałem poradził sobie Drągowski.

Sama druga odsłona tego starcia była jednak mniej ciekawa, co wynikało z podejścia obu drużyn. Dłużej przy piłce utrzymywali się łodzianie, ale nie przekładało się to na korzystne sytuacje do zdobycia bramki. Obrona Korony prezentowała się bardzo dobrze, zarówno Rubežić, jak Soteriou królowali w pojedynkach główkowych, dzięki czemu utrzymywał się korzystny wynik dla gości.

W 69. minucie piłkę na własnej połowie stracił Nono, który kilka minut wcześniej zastąpił Martina Remacle'a. Po stracie Hiszpana dobrą szansę miał Karol Świderski, ale jego strzał obronił Dziekoński. Niemniej był to dobry okres gry gospodarzy, którzy zepchnęli Koronę do głębokiej defensywy, ponieważ po chwili z piątego metra uderzał Marcel Krajewski. Piłka zmierzała pod poprzeczkę, ale Stępiński dobrze odnalazł się we własnym polu karnym i zablokował tę próbę.

W samej końcówce meczu fenomenalną okazję do zamknięcia meczu miał Norbert Barczak. 20-letni prawy obrońca kilka sekund wcześniej pojawił się na murawie i mógł zaliczyć wejście smoka. Wielką robotę w tej sytuacji zrobił Daniel Bąk, który wypracował koledze z zespołu dobrą pozycję do zdobycia bramki. Barczak uderzał dwa razy w tej akcji, ale w obu przypadkach Drągowski popisywał się interwencjami klasy światowej.

Mimo niewykorzystanej okazji spotkanie zakończyło się zwycięstwem Korony Kielce 2:1. Tym samym drużyna z województwa świętokrzyskiego po raz pierwszy w sezonie zapisała na swoim koncie komplet punktów i po trzech meczach Ekstraklasy ma na swoim koncie cztery „oczka”.

Korona Kielce następne spotkanie ligowe rozegra w sobotę, 22 sierpnia. W ramach 5. kolejki Ekstraklasy zespół Jacka Zielińskiego zmierzy się u siebie z Motorem Lublin. Początek tego meczu zaplanowano na godzinę 14:45.

Widzew Łódź – Korona Kielce 1:2 (1:2). Bramki: Steve Kapuadi 8’ – Morgan Fassbender 22’, 26’

Widzew Łódź: Bartłomiej Drągowski; Jusuf Gazibegovic (Marcel Krajewski 44’), Przemysław Wiśniewski, Steve Kapuadi, Mario García (Lindon Selahi 84'); Mariusz Fornalczyk (Ángel Baena 46'), Juljan Shehu, Emil Kornvig (Samuel Akere 71'), Fran Álvarez (Paulinho 84'); Karol Świderski, Sebastian Bergier.

Korona Kielce: Xavier Dziekoński; Wiktor Długosz (Norbert Barczak 88'), Slobodan Rubežić, Konstantinos Soteriou, Marcel Pięczek; Patrik Hellebrand, Kamil Jakubczyk; Stjepan Davidović (Hubert Zwoźny 79'), Martin Remacle (Nono 64'), Morgan Fassbender (Ariel Mosór 88'), Mariusz Stępiński (Daniel Bąk 79').

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

Reklama Drogeria Uroda
Reklama Drogeria Labo
Reklama 3d Ostrowiec
Reklama
Reklama