Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
piątek, 18 września 2026 02:09
Reklama

Industria przegrała finał i nie zdała ostatniego testu przed Superpucharem Polski. Industria Kielce 28:36 One Veszprém

Industria Kielce przegrała 28:36 z One Veszprém finałowe spotkanie turnieju ICT Cantabria Infinita w Santander. Mistrzowie Polski dużą stratę mieli już po pierwszej połowie i ostatecznie po przerwie ta różnica jeszcze się powiększyła. Najwięcej bramek dla podopiecznych Krzysztofa Lijewskiego zdobył Aleks Vlah, który trafił sześć razy.
Industria przegrała finał i nie zdała ostatniego testu przed Superpucharem Polski. Industria Kielce 28:36 One Veszprém

Źródło: fot. X/Diego Gomez/Federacion Cántabra de BM

Pierwszą bramkę w spotkaniu zdobył Ivan Martinovic z węgierskiej drużyny. Wcześniej świetną szansę zmarnował Benoit Kounkound, a następnie dwóch szans nie wykorzystał także Julien Bos. Po stronie Veszprém trafił natomiast Máté i było 2:0.

Industria odpowiedziała w następnej akcji, Artsem Karalek pokonał Mikaela Appelgrena, który wcześniej bronił rzuty zawodników z Kielc. W pierwszych minutach „żółto-biało-niebiescy” mieli spore problemy w ataku, co wykorzystywali zawodnicy One Veszprém i szybko zbudowali sobie dwubramkową przewagę.

Fantastycznie dysponowany od początku był Appelgren. Szwedzki bramkarz bronił nawet w sytuacjach jeden na jeden, przez co podopieczni Krzysztofa Lijewskiego nie mogli doprowadzić do wyrównania.

Industrii do wyrównania doprowadzić udało się w 13. minucie. Najpierw błąd w ataku popełnili Węgrzy, a Julien Bos pewnie wykorzystał swoją szansę w kontrze i było 6:6. Cały czas jednak mistrzowie Polski nie potrafili objąć prowadzenia. Rywale, mimo kilku pomyłek, mieli bardzo dobrą skuteczność przy rzutach, a Adam Morawski nie potrafił tych prób obronić.

Niemniej po początkowych problemach w ofensywie, w dalszej fazie pierwszej połowy, również i zespół prowadzony przez Lijewskiego, bezbłędnie wykorzystywał swoje sytuacje. Dzięki temu utrzymywał się wynik remisowy (10:10 w 17. minucie).

„Żółto-biało-niebiescy” na prowadzenie pierwszy raz wyszli chwilę później. Luka Klarica wykończył kontrę swojej drużyny, a Industria miała jedną bramkę więcej. Taki stan rzeczy nie utrzymał się jednak zbyt długo. Veszprém najpierw błyskawicznie wyrównało i po chwili znów prowadziło.

W bramce kielczan pojawił się Dejan Milosavljev i dobrze wprowadził się na parkiet, ponieważ w krótkim czasie zanotował dwie udane interwencje. W pewnym momencie jednak rywale ponownie odskoczyli na kilka goli, tym razem zbudowali nawet cztery bramki przewagi.

Kielczanie popełniali błędy w rozegraniu oraz byli nieskuteczni, rzutu karnego nie wykorzystał chociażby Piotr Jarosiewicz. Za to każda pomyłka polskiego zespołu była skrupulatnie wykorzystywana przez Węgrów.

Prowadzenie drużyny Xaviera Pascuala Fuertesa cały czas rosło, na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy prowadzili nawet 19:14. Ostatecznie na przerwę oba zespoły zeszły przy wyniku 20:15 na korzyść One Veszprém, przez co sytuacja mistrzów Polski w kontekście finałowego meczu w Santander była daleka od idealnej.

Po zmianie stron pierwszą bramkę zdobył Ahmed Adel z Veszprém. Dejan Milosavljev w pierwszej akcji drugiej połowy najpierw popisał się dobrą obroną przy rzucie z dystansu jednego z graczy rywala, ale zawodnicy Industrii z pola zachowali się niefrasobliwie i umożliwili Adelowi dobitkę.

Po chwili kielczanie mieli rzut karny, do którego tym razem podszedł Dylan Nahi. Francuz, podobnie jak Jarosiewicz w pierwszej odsłonie, jednak nie zdołał pokonać Appelgrena. Węgierska ekipa bezwzględnie zamieniała natomiast swoje kontry na gole i powiększała przewagę, po czterech minutach prowadziła już siedmioma trafieniami.

Niestety dodatkowym zmartwieniem dla fanów kieleckiej drużyny był fakt, że na samym początku drugiej odsłony meczu urazu doznał Piotr Jędraszczyk, przez co polski rozgrywający musiał opuścić parkiet. Mecz cały czas nie układał się więc po myśli Industrii Kielce. Po przerwie pierwsza bramka klubu z województwa świętokrzyskiego padła w 35. minucie, gdy bramkarza pokonał Aleks Vlah.

Mistrzowie Polski byli bezradni, słabo grali zarówno w obronie, jak i w ataku. Tych problemów nie mieli szczypiorniści Veszprém, a co za tym szło, wynik coraz bardziej się rozjeżdżał, w 41. minucie było 17:26.

Mijały kolejne minuty, a różnica się nie zmniejszała, rywale z Węgier utrzymywali dziewięciobramkową przewagę. Industria za to miała ogromne problemy ze sforsowaniem dobrze pracującej obrony Veszprém. Ostatecznie finałowe spotkanie ICT Cantabria Infinita zakończyło się wyraźną wygraną zespołu Xaviera Pascuala 36:28. Co ciekawe, była to pierwsza porażka „żółto-biało-niebieskich” od momentu objęcia zespołu przez Lijewskiego. 

Industria nie zdała więc ostatniego testu przed przyszłotygodniowym Superpucharem Polski. W sobotę, 29 sierpnia, dojdzie do starcia mistrzów Polski ze zwycięzcą Pucharu Polski, Wisłą Płock. Początek tego meczu zaplanowano na godzinę 19:00.

Industria Kielce – One Veszprém 28:36 (15:20)

Industria Kielce: Morawski, Milosavljev, Kaleta – Yusuf 3, Jędraszczyk, Klarica 1, Kounkoud 1, Bos 3, Latosiński, Karalek 5, Rabczyński 3, Vlah 6, Monar 2, Jarosiewicz 3, Nahi 1.

One Veszprém: Appelgren, Nielsen – Petrus, Martinovic 4, Descat 6, Dániel, Hesham 5, Ligetvari 1, Cindrić 1, Remili 2, Lenne, Koppány 1, Elderaa 2, Dodić 3, Máté 3, Adel 7, Zein, Bence 1.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

Reklama Drogeria Uroda
Reklama Drogeria Labo
Reklama 3d Ostrowiec
Reklama
Reklama