Szkoleniowiec przyznał, że pierwsza połowa nie była jeszcze w pełni udana w wykonaniu jego zespołu, mimo prowadzenia 19:14. Zwrócił jednak uwagę na dobrą postawę kielczan w defensywie, która po przerwie pozwoliła wejść drużynie na właściwy poziom.
– Pierwszą połowę, mimo że wygrywaliśmy pięcioma bramkami, moglibyśmy uznać za nie do końca udaną w naszym wykonaniu, choć długimi fragmentami naprawdę fajnie broniliśmy. Natomiast te bramki Kwidzyn zdobywał. Druga połowa to był ten rytm i to była ta gra, którą chcielibyśmy oglądać częściej i dłużej, ponieważ nasza gra w obronie pozwalała nam zdobywać łatwe bramki w kontrataku i była ona taka, jaką byśmy chcieli oglądać.
Drugi trener Industrii odniósł się również do rozmowy w szatni po pierwszej części spotkania. Jak podkreślił, pojawiły się zarówno mocniejsze słowa, jak i konkretne wskazówki dotyczące elementów wymagających poprawy.
– Zawsze są mocne słowa. Jesteśmy zespołem, który na pewno chce zawsze grać lepiej, grać mocniej, więc te mocne słowa zawsze się pojawiają. Natomiast nie zawsze są to tylko mocne słowa. To również wskazówki i konkretne rzeczy, które musimy poprawić, aby ta gra wyglądała lepiej.
Siedlarz został także zapytany o stan zdrowia Kiryła Rabczyńskiego, który kończył spotkanie z opatrunkiem na twarzy. Zawodnik będzie musiał przejść dodatkowe badania, które określą, jak poważny jest uraz.
– Myślę, że Kirył tutaj będzie musiał jeszcze przejść badania i one pokażą co się stało. Możliwe, że będzie potrzebne szycie, więc myślę, że w ciągu kilku godzin dowiemy się, co dokładnie z Kiryłem się stało. Mamy nadzieję, że nic poważnego nie będzie.
Kielczanie zdobyli w całym spotkaniu 39 bramek, jednak zdaniem Siedlarza w ofensywie wciąż pozostaje przestrzeń do poprawy. Szczególnie dotyczy to zawodników młodych i nowych, którzy otrzymują kolejne minuty na boisku.
– Oczywiście zdobyliśmy 39 bramek. Myślę, że jest to dobry wynik, natomiast, jak sami widzimy, jesteśmy zespołem, który może jeszcze więcej i każdy mecz na pewno przybliża nas do tego, aby ta nasza gra wyglądała coraz lepiej. Zawodnicy, którzy są młodzi, którzy są nowi, dostają te minuty właśnie po to, aby ta gra wyglądała jak najlepiej, aby ten timing czy to czucie w zespole wyglądało po prostu tak, jak to ma wyglądać.
Siedlarz poruszył również temat rotacji składem. W ostatnich spotkaniach dużą liczbę minut otrzymuje między innymi Alex Vlah. Jak wyjaśnił trener, przy ograniczonej kadrze część zawodników musi być przygotowana na większe obciążenia, zwłaszcza w kontekście gry na dwóch frontach.
– Jesteśmy w momencie, w którym ta kadra jest ograniczona, więc ci zawodnicy, którzy powiedzmy w Lidze Mistrzów na tym najwyższym poziomie muszą grać troszkę więcej, muszą być też do tego gotowi, więc te rotacje są też po to, aby tych zawodników przyzwyczaić. Natomiast z drugiej strony spójrzmy, że w meczu z Piotrkowem ci zawodnicy, którzy zagrali troszkę dłużej w Lidze Mistrzów, tam odpoczywali, więc więcej czasu na boisku mogli uzyskać zawodnicy, którzy mniej grali. Myślę, że ta rotacja jest potrzebna i tym zawodnikom, którzy grają więcej, ale też tym, którzy muszą tych minut dostać trochę po to, aby poczuć rytm meczowy.
Na koniec drugi trener Industrii odniósł się do sytuacji Luki Klaricy, który wraca do gry po operacji i wciąż pracuje nad odzyskaniem pełnej dyspozycji. Siedlarz zwrócił uwagę na jego doświadczenie oraz możliwości, ale podkreślił, że proces powrotu do odpowiedniej formy wymaga cierpliwości.
– Oczywiście Luka jest zawodnikiem, który grał już w Lidze Mistrzów, grał na tym poziomie i wiemy, jakie ma możliwości. To nie jest zawodnik, który dopiero swoje pierwsze sezony rozgrywa na tym poziomie, więc wiemy, jakie ma możliwości i naszym zadaniem jest to, aby jak najszybciej ten poziom osiągnął. Natomiast wiemy, że jest po operacji i ta praca z nim, przede wszystkim fizyczna, musi być cierpliwa. Myślę, że krok po kroku Luka będzie dochodził do tej dyspozycji, której od niego oczekujemy.

Napisz komentarz
Komentarze