Jarosiewicz w drugiej połowie zaliczył niebezpiecznie wyglądający upadek, po którym musiał opuścić boisko. Zawodnik uspokoił jednak, że nie stało się nic poważnego i najważniejsze jest dla niego przygotowanie do kolejnego spotkania.
– Jest okej. Ruszam się, więc to jest najważniejsze i będziemy się przygotowywać do następnego meczu.
Jak wyjaśnił, po tym zdarzeniu sztab szkoleniowy zdecydował, że dla bezpieczeństwa nie będzie już wracał na parkiet.
– Uderzyłem głową w parkiet, więc dla bezpieczeństwa lepiej nie ruszać się z ławki i wrócić do swojej dyspozycji.
Choć wynik może sugerować spokojne spotkanie, zawodnik przyznał, że z perspektywy parkietu mecz wyglądał nieco inaczej. Jego zdaniem kluczowe było dokładne realizowanie założeń przygotowanych przez sztab szkoleniowy.
– Z parkietu wyglądało to trochę inaczej. Jak robiliśmy to, co trener chciał, wszystko pięknie wychodziło. Gdy ktoś zapomniał albo troszkę się rozluźnił, to były problemy.
Po przerwie Industria zdecydowanie poprawiła grę w obronie i szybko powiększyła przewagę. Jarosiewicz nie był obecny w szatni podczas przerwy, ale jego zdaniem trener Krzysztof Lijewski mógł zwrócić zawodnikom uwagę na konieczność konsekwentnej realizacji założeń.
– Nie było mnie w szatni, ale myślę, że tak, że trener powiedział kilka mocniejszych słów i wszyscy zaczęli robić to, co mieliśmy robić. Takie były założenia i pokazaliśmy w drugiej połowie, że potrafimy bardzo dobrze grać i robić to, co trener każe.

Napisz komentarz
Komentarze