Dla obu drużyn czwartkowe spotkanie było kolejnym etapem przygotowań do nowego sezonu. Mistrzowie Polski przegrali pierwszego seta 22:25, ale w kolejnych partiach odwrócili losy rywalizacji i ostatecznie zwyciężyli 3:1. Michał Winiarski podkreślał, że jego zespół wciąż znajduje się na etapie intensywnej pracy.
– Jesteśmy w okresie, w którym dalej ciężko pracujemy, zarówno na siłowni, jak i podczas zajęć kondycyjnych, ale już bardziej związanych z siatkówką. Cieszę się, bo krok po kroku realizujemy to, co sobie zakładamy. Wiemy oczywiście, że nie mamy jeszcze pełnego zespołu i muszę uważać na przyjmujących, środkowych i atakujących, bo niestety brakuje nam zawodników na tych pozycjach. Mamy gościnnie kilku zawodników, którzy z nami trenują. Dlatego na dzień dzisiejszy jestem bardzo zadowolony przede wszystkim z pracy, którą wykonujemy i z tego, że zawodnicy, którzy grają, oczywiście odczuwają zmęczenie, ale nie ma żadnych poważnych kontuzji – powiedział trener Warty.
Szkoleniowiec mistrzów Polski odniósł się również do samego miejsca rozegrania spotkania. Winiarski podkreślił, że takie mecze są wartościowe nie tylko z punktu widzenia przygotowań sportowych, ale także popularyzacji dyscypliny.
– Absolutnie uważam etap sparingowy za znakomitą promocję siatkówki. Jeżeli jest taka możliwość i obiekt na to pozwala, to zawsze bardzo chętnie gramy sparingi w innych miejscach. To jest też w pewnym sensie etap przygotowań, bo trzeba przyjechać na mecz, nie jest się na miejscu, a my musimy być bardzo przyzwyczajeni do podróży – zaznaczył Winiarski.
Podobnie na spotkanie patrzył były zawodnik Effectora Kielce, Mateusz Bieniek. Kapitan Aluronu przyznał, że pierwsza partia pozwoliła zespołowi wejść na odpowiedni poziom, a kolejne były już zdecydowanie lepsze.
– Myślę, że na ten etap sezonu i przygotowań do sezonu, jaki mamy, było to fajne przetarcie. Potrzebowaliśmy tego pierwszego seta, żeby się trochę rozkręcić i obudzić. No ale wygrywamy, więc fajnie – stwierdził środkowy.
Bieniek zwrócił także uwagę na wymagający okres, który czeka zespół przed rozpoczęciem rywalizacji o stawkę. Warta ma już wkrótce rozpocząć ligę, a następnie czeka ją spotkanie o Superpuchar Polski.
– Teraz naprawdę ciężko trenujemy, zarówno na siłowni, jak i na hali. Te treningi są bardzo wyczerpujące fizycznie i psychicznie. Robimy to po to, żeby na początek ligi być gotowym. Tak naprawdę gramy dwa pierwsze mecze, a później mamy od razu mecz o Superpuchar Polski, więc na pewno chcemy się tam dobrze zaprezentować – powiedział kapitan mistrzów Polski.
Na przygotowawczy charakter spotkania zwracał uwagę również inny zawodnik w przeszłości związany z Kielcami, czyli Miłosz Zniszczoł. Doświadczony środkowy podkreślił, że zespół miał konkretne zadania do wykonania, a wynik nie był jedynym celem.
– Oczywiście, że fajnie wygrać. Dużo jeszcze pracy przed nami. Pracujemy nad różnymi elementami. Dzisiaj trener też dał nam parę założeń, które mieliśmy realizować. Staraliśmy się je wykonywać, może poza pierwszym setem, ale później zaczęło to dobrze funkcjonować – przyznał Zniszczoł.
Po stronie Cuprum Stilonu Gorzów na spotkanie nieco inaczej patrzył Fabian Drzyzga. Kapitan zespołu z Gorzowa zaznaczył, że choć zwycięstwa budują mentalność drużyny, na tym etapie przygotowań najważniejsza pozostaje praca nad poszczególnymi elementami gry.
– Wszystko ma znaczenie w sporcie, bo na pewno zwycięstwa budują mentalność zwycięzcy, ale nie jest to najważniejsza rzecz w tym momencie. Nie jesteśmy w komplecie, podobnie jak Zawiercie. Wszyscy zawodnicy, którzy przeważnie mieli długie lato, muszą wrócić do formy, a takie granie jest nam potrzebne. Te szkoleniowe rzeczy są istotne, podobnie jak poprawianie elementów, nad którymi pracujemy. Wynik na pewno jest drugorzędny, ale też trzeba o nim pamiętać – powiedział rozgrywający Stilonu.
Drzyzga podkreślił również znaczenie rozgrywania sparingów w mniejszych miejscowościach. W jego ocenie takie spotkania pozwalają dotrzeć z siatkówką do kibiców, którzy na co dzień nie mają okazji oglądać zespołów z najwyższego poziomu.
– Większość sparingów jest granych na halach trochę mniejszych i dla ludzi, którzy nie mają Tauron Ligi. To jest też fajne, trochę promuje siatkówkę. Może ktoś złapie większego bakcyla i będzie potem przychodzić na mecze drużyny, której będzie kibicować. To jest normalna rzecz i jesteśmy do tego przyzwyczajeni – zaznaczył kapitan Cuprum Stilonu.
Czwartkowe spotkanie we Włoszczowie było pierwszym od lat wydarzeniem tej rangi w regionie świętokrzyskim. Na parkiecie spotkały się aktualny mistrz Polski oraz zespół, który poprzedni sezon PlusLigi zakończył na 12. miejscu. Dla kibiców była to okazja do zobaczenia na żywo wielu zawodników znanych z krajowych i reprezentacyjnych parkietów.

Napisz komentarz
Komentarze