Szkoleniowiec Industrii podkreślał, że klasy Magdeburga nie trzeba nikomu przedstawiać. Zwracał uwagę na indywidualne umiejętności zawodników niemieckiego zespołu, którzy stanowią o sile nie tylko klubu, ale również swoich reprezentacji.
– Drużyny z Magdeburga chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. To aktualny mistrz Niemiec i zawsze pretendent do zdobycia tego tytułu, a także jeden z faworytów do gry w Final Four, jak nie do samego finału. Zawodnicy, którzy tam grają na co dzień, stanowią o sile nie tylko klubu, ale przede wszystkim reprezentacji, w których występują. Każdy z rozgrywających potrafi grać świetnie jeden na jeden, na kontakcie, podać piłkę i bardzo dobrze to rozwiązywać. Współpraca z obrotowym jest bardzo dobra, skrzydła są szybkie, a bramkarze światowej klasy, więc to drużyna kompletna.
Trener zwracał również uwagę na pracę Benneta Wiegerta, który w ostatnich latach miał duży wpływ na zmiany zachodzące w piłce ręcznej.
– Bennet Wiegert, trener Magdeburga, był jednym z prekursorów zmian i tendencji w piłce ręcznej w ostatnich latach, zmieniając styl gry z wysokich, dwumetrowych zawodników rzucających z 9-10 metra na rzecz niższych, sprawniejszych fizycznie zawodników grających bardziej na kontakcie.
Lijewski zaznaczał, że choć Magdeburg może być uznawany za faworyta, nie zmienia to nastawienia jego zespołu. Podkreślał znaczenie własnej hali oraz ambicji młodych zawodników Industrii, którzy dopiero zdobywają doświadczenie w Lidze Mistrzów.
– Magdeburg może być faworytem i to nie przeszkadza. Gramy w domu i obojętnie z kim przychodzi nam grać, zawsze musimy być głodni i mieć poczucie sportowej złości, że u siebie możemy i musimy walczyć z każdym. W zespole są zdrowi, młodzi chłopcy, z których niektórzy dopiero zaczynają przygodę w Lidze Mistrzów. Mają swoje ambicje, chcą pokazać się z jak najlepszej strony, a najlepiej „sprzedać się” sportowo właśnie w meczu z jedną z najlepszych drużyn na świecie.
Szkoleniowiec Industrii odniósł się także do wcześniejszych spotkań obu zespołów. Zaznaczał, że choć obecna drużyna z Kielc różni się od tej z poprzednich sezonów, doświadczenia z tamtych pojedynków mogą być przydatne podczas przygotowań do środowego starcia.
– We wcześniejszych sezonach drużyna nasza była troszeczkę inna, miała inny charakter i charakterystykę zawodników, ale z tamtych meczów można coś wyciągnąć. Jesteśmy już przygotowany na analizę wideo i omówienie tego z zawodnikami. Pewne rzeczy trzeba wyciągnąć, ale też niektóre zmienić, bo nie można wrzucać każdego zawodnika w ten sam szablon. Tamte mecze pokazały, że z Magdeburgiem można walczyć i wygrywać nie tylko w domu, ale też na ich terenie. Zadanie jest trudne, ale jesteśmy gospodarzami i naszym celem jest zrobienie wszystkiego, by nie tylko zaprezentować się z jak najlepszej strony, ale przede wszystkim wygrać.
Jednym z najważniejszych elementów środowego spotkania może być gra w obronie. Lijewski podkreślał, że przeciwko Magdeburgowi nie można pozwolić sobie nawet na krótkie momenty dekoncentracji. Niemiecki zespół potrafi bowiem bardzo szybko wykorzystać najmniejszy błąd rywala.
– Z Magdeburgiem nie wystarczy grać dobrze przez 55 minut. Krótka chwila niepewności w ataku czy nieskuteczności sprawia, że przeciwnik od razu to wykorzystuje, odskakuje na kilka bramek i kontroluje mecz do końca. Obrona będzie kluczowa i nie można na chwilę przestać myśleć o zadaniach w defensywie, bo zawodnicy Magdeburga potrzebują bardzo niewiele, by znaleźć drogę do bramki. Czasami po dwóch lub trzech podaniach mają już klarowną sytuację do rzutu, dlatego koncentracja musi być na najwyższym poziomie.
Lijewski odniósł się również do dużej intensywności, z jaką jego zawodnicy mierzyli się w ostatnich tygodniach. Tłumaczył, że wcześniejsze decyzje dotyczące rotacji miały przygotować zespół na spotkania, w których czasu na odpoczynek i zmiany będzie mniej.
– Zmiany były robione właśnie po to, aby przygotować zawodników na mecze o większej intensywności, gdzie rotacji i zmian będzie mniej. Chodzi o to, aby wytrzymywali na boisku jak najwięcej czasu na najwyższym poziomie i zachowali siłę w nogach.
Szkoleniowiec został również zapytany o sytuację zdrowotną Luki Klaricy, który w poprzednim spotkaniu zaliczył bolesny upadek. Ostateczna decyzja dotycząca jego dostępności ma zostać podjęta po konsultacji ze sztabem medycznym.
– Przed nami jest jeszcze spotkanie z działem medycznym. Mimo że zawodnik odczuwał ból i zgłaszał dyskomfort po meczu, miał kilkadziesiąt godzin na odpoczynek i jest nadzieja, że będzie dostępny na treningu.
Trener Industrii wypowiedział się także na temat obciążeń swoich zawodników. W krótkim czasie kielczan czekały trzy mecze, co stanowiło spore wyzwanie pod względem fizycznym.
– Trzeba zapytać zawodników, ale z perspektywy byłego gracza, mogę powiedzieć, że lepiej jest grać mecze niż trenować.
Na koniec Lijewski odniósł się do pytania o ewentualny zakład z drużyną związany z serią trzech spotkań. Jak przyznawał, żadnej specjalnej nagrody nie przygotował, ale starał się urozmaicać zawodnikom treningi.
– Nie ma żadnych zakładów. Staram się być sprawiedliwy – nagradzać za dobre rzeczy i nie karać zbyt mocno za złe. Od czasu do czasu na rozgrzewce zawodnicy grają w piłkę nożną, co daje inny bodziec psychiczny i pozwala rozpocząć właściwy trening piłki ręcznej z większym uśmiechem.

Napisz komentarz
Komentarze