Kielczanie nie ukrywają, że ostatnie spotkanie z Magdeburgiem kosztowało ich sporo sił. W sobotnim meczu z Handball Stalą Mielec nie zaprezentowali się najlepiej, ale Olejniczak zwrócił uwagę na problemy kadrowe oraz intensywność wcześniejszej rywalizacji w Lidze Mistrzów. Jednocześnie podkreślił, że nie może to stanowić usprawiedliwienia dla słabszej postawy.
– Myślę, że nie ma powodów do obaw. W naszym zespole brakuje też kilku zawodników: Szymona [Sićki], Arka [Moryty] i Milorada [Bakicia]. Mamy więc dość ograniczone możliwości kadrowe, a intensywność w meczu z Magdeburgiem była bardzo wysoka. Spotkanie w Mielcu na pewno kosztowało nas trochę więcej sił. Nie zwalnia nas to jednak z obowiązku prezentowania się jak najlepiej i szanowania przeciwnika.
Dla Olejniczaka ostatnie tygodnie były również ważnym etapem powrotu do pełnej dyspozycji. Zawodnik stopniowo zwiększa obciążenia po kontuzji i przyznał, że rozegranie trzech spotkań w ciągu siedmiu dni było sporym wyzwaniem. Mimo to jego samopoczucie na parkiecie napawa optymizmem.
– Te trzy mecze w siedem dni były sporym wyzwaniem, ale w Mielcu czułem się całkiem nieźle. Dlatego spędziłem na boisku całą drugą połowę. Tempo tego spotkania nie było jednak zawrotne, więc po prostu dobrze czułem się na parkiecie. Cieszę się również, że kolano dobrze reagowało na obciążenia. Jestem gotowy do treningów i gry, dlatego liczę, że z każdym kolejnym meczem moja forma będzie coraz lepsza.
Jednym z najważniejszych zadań Industrii w rewanżu będzie zatrzymanie ofensywnego trio rozgrywających niemieckiej drużyny, czyli Kristjanssona, Magnussona i Claara. W pierwszym spotkaniu zawodnicy Magdeburga sprawiali kielczanom sporo problemów, szczególnie w pojedynkach jeden na jeden. Zdaniem Olejniczaka poprawa szczelności defensywy i ograniczenie przestrzeni rywalom mogą mieć kluczowe znaczenie.
– To trio jest bardzo skuteczne i myślę, że nikomu nie trzeba przedstawiać tych zawodników. Prezentują naprawdę ogromne umiejętności i w środę wyrządzili nam sporo krzywdy. Przed nami analiza wideo, ale już wcześniej rozmawialiśmy o tym, co wydarzyło się podczas meczu. Myślę, że zdecydowanie szczelniejsza obrona pozwoli nam uniknąć pojedynków jeden na jeden w centralnym sektorze obrony. Musimy zacieśniać ustawienie i odcinać najbliższe możliwości podań, bo w pierwszym spotkaniu przegraliśmy bardzo dużo pojedynków jeden na jeden. To był jeden z naszych problemów i na pewno będziemy chcieli wyciągnąć wnioski oraz go wyeliminować.
Poprawy wymaga również skuteczność w ataku. W rywalizacji z tak wymagającym przeciwnikiem niewykorzystane okazje mogą mieć duże znaczenie, ponieważ Magdeburg potrafi błyskawicznie zamieniać błędy rywali na bramki.
– W takim meczu nie ma miejsca ani na nieskuteczność, ani na popełnianie błędów. Jak już wcześniej mówiłem, to zespół, który wykorzysta każdy nasz najmniejszy błąd. Musimy więc ich unikać.
Rozgrywający może być dla Industrii ważnym wzmocnieniem również w defensywie. W przeszłości występował na środku obrony i dobrze radził sobie w bezpośrednich pojedynkach z rywalami. Zapewnił, że jest gotowy pomóc zespołowi na każdej pozycji, choć o wymiarze jego gry zdecyduje sztab szkoleniowy.
– Jestem gotowy. Nie wiem jeszcze, w jakim wymiarze czasowym będę mógł pomóc, ale dopóki starczy mi sił, pozostaję do dyspozycji trenera. Niezależnie od tego, gdzie mnie ustawi, będę chciał pokazać, że potrafię grać. Wszystko zależy od trenera i tego, ile czasu spędzę na parkiecie. Zgłaszam jednak gotowość do gry i jestem przygotowany, żeby walczyć na każdej pozycji.
SC Magdeburg przystąpi do spotkania przed własną publicznością z imponującą serią zwycięstw. Olejniczak przyznał, że kielczanie mają respekt wobec niemieckiego zespołu, ale porażka w pierwszym meczu nie odebrała im wiary w możliwość rewanżu. Wręcz przeciwnie – jego zdaniem Industria pokazała, że potrafi rywalizować z tak wymagającym przeciwnikiem.
– Myślę, że przede wszystkim czujemy duży respekt, bo w środę przekonaliśmy się o sile Magdeburga. Uważam jednak, że był to mecz do wygrania. Do samego końca wierzyłem, że zwyciężymy. Spodziewałem się wcześniej nieco innego spotkania, a tego dnia pokazaliśmy, że naprawdę potrafimy dobrze grać i rywalizować z takim zespołem. Momentami nasza obrona wyglądała bardzo dobrze, a w ataku również znajdowaliśmy swoje sytuacje. Czuję, że jedziemy tam po zwycięstwo i nie ma o czym dyskutować. Chcę wygrać ten mecz i bardzo mi na tym zależy. Jako drużyna również musimy mieć to w głowach.
Rewanż odbędzie się zaledwie tydzień po pierwszym spotkaniu. Taki układ pozwala szybko sprawdzić, czy wyciągnięte wnioski przełożą się na poprawę gry. Z drugiej strony sztab szkoleniowy musi w krótkim czasie przeanalizować dużą liczbę informacji dotyczących tego samego przeciwnika.
– Myślę, że w Lidze Mistrzów zawsze było to trochę niewygodne, kiedy w jednym tygodniu rozgrywa się dwa mecze z tym samym, mocnym rywalem. Po każdym spotkaniu mamy dużo informacji, a teraz jest ich naprawdę wiele i trzeba je szybko uporządkować w ciągu kilku dni. Te mecze są przez to trochę inne, bo rozgrywamy dwa spotkania z tym samym przeciwnikiem w bardzo krótkim odstępie czasu. Nawet bez analizy wideo siłą rzeczy pamięta się, co wydarzyło się kilka dni wcześniej, i zwraca większą uwagę na zawodników, którzy stoją naprzeciwko nas.
Olejniczak nie ukrywa, że występy w hali pełnej żywiołowo reagujących kibiców są dla niego dodatkową motywacją. Zawodnik miał już okazję grać w GETEC Arenie i dobrze wspomina tamtą wizytę. Teraz chce ponownie poczuć atmosferę niemieckiego obiektu, tym razem kończąc spotkanie zwycięstwem Industrii.
– Zdecydowanie lubię grać w takich halach. Miałem już wcześniej okazję występować w Magdeburgu i wtedy również wygraliśmy, mimo że graliśmy w okrojonym składzie. Bez cienia wątpliwości wiem więc, że chcę tam zwyciężyć. Wygrana na niemieckiej ziemi na pewno smakowałaby jeszcze lepiej. Szkoda, że nie udało nam się wygrać u siebie, ale w sporcie dostaje się kolejne szanse i właśnie taka jest już przed nami. Liczę, że jako zespół zaprezentujemy się bardzo dobrze, wyciągniemy wnioski, nie popełnimy tych samych błędów i po prostu doprowadzimy do zwycięstwa.
Rozgrywający odniósł się również do nowej formuły Ligi Mistrzów. Jego zdaniem zmiany sprawiły, że rozgrywki stały się ciekawsze, ale jednocześnie zwiększyły znaczenie regularności i dobrych występów już od początku fazy grupowej.
– Myślę, że ta formuła jest dużo ciekawsza. Zdecydowanie nie ma jednak miejsca na błędy, bo jeśli w fazie grupowej nie grasz wystarczająco dobrze, możesz zakończyć udział w Lidze Mistrzów już pod koniec października. Nie ma więc czasu na pomyłki. Jako zespół musimy prezentować się naprawdę dobrze i od początku grać równo.
Na koniec zawodnik wrócił do swojego występu w pierwszym spotkaniu z Magdeburgiem. Po długiej przerwie spowodowanej kontuzją ponowna możliwość gry na parkiecie Ligi Mistrzów wiązała się dla niego z dużymi emocjami. Jak przyznał, rozmowy z trenerem Krzysztofem Lijewskim już wcześniej przygotowały go na to, że może być potrzebny zespołowi.
– Rozmawiałem o tym z trenerem. Od początku było wiadomo, że będę potrzebny, choć nie ustaliliśmy jeszcze, w jakim wymiarze czasowym. Było jasne, że w pewnym momencie będę musiał pomóc chłopakom, którzy odczują trudy spotkania. Szczerze mówiąc, przed tym meczem czułem się chyba tak jak przed swoim pierwszym spotkaniem w Lidze Mistrzów. Emocje towarzyszyły mi już od początku dnia i były to wyłącznie pozytywne odczucia. Cieszyłem się, że wreszcie nadszedł ten dzień. Podczas meczu czułem się dobrze i byłem gotowy od samego początku. Cieszę się, że wróciło do mnie to uczucie, bo bardzo mi go brakowało. Wiedziałem, że to wyjątkowy dzień i że czeka nas wielki mecz.

Napisz komentarz
Komentarze