W pierwszej akcji spotkania Artsem Karalek był faulowany i Industria wykonywała rzut karny. Do „siódemki” tradycyjnie podszedł niezawodny Piotr Jarosiewicz i otworzył wynik meczu. Wisła również po swoim pierwszym ataku miała karnego, ale Klemen Ferlin w znakomitym stylu powstrzymał Malvyna Richardsona.
Kielczanie świetnie weszli w mecz, w kolejnej akcji Benoit Kounkound wywalczył kolejną „siódemkę”. Tym razem Torbjørn Bergerud obronił strzał Jarosiewicza, ale skrzydłowy był bezbłędny przy dobitce. Płocczanie starali się odpowiedzieć, ale znów bronił Ferlin. Z kolei przy kontrze Alex Dujszebajew był faulowany i oglądaliśmy ponownie rzut karny. I tym razem Jarosiewicz już za pierwszym razem pokonał bramkarza Wisły i było 3:0.
„Nafciarze” mieli ogromne problemy w ataku pozycyjnym, a kielczanie kontynuowali znakomitą grę w obronie, którą pokazali przed tygodniem na wyjeździe. Ostatecznie pierwszą bramkę dla gości zdobył po rzucie z koła Abel Serdio.
Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego byli jednak bardzo skuteczni w swoich atakach i każdą akcję zamieniali na bramki. Pierwszego gola z gry dla Industrii rzucił Alex Dujszebajew. Kapitan 20-krotnych mistrzów Polski bardzo dobrze wszedł w to finałowe spotkanie i po chwili trafił po raz drugi.
Fantastycznie dysponowany za to był także Ferlin, który dołożył obronę przy drugim rzucie karnym wykonywanym przez Richardsona. Udane interwencje bramkarza, dobra gra w obronie oraz skuteczność pozwalała „żółto-biało-niebieskim” budować przewagę. Duża była w tym zasługa hiszpańskiego prawego rozgrywającego, który w swoim ostatnim spotkaniu w Hali Legionów prezentował znakomitą formę.
Niestety w 10. minucie czerwoną kartką ukarany został Kounkound, przez co francuski skrzydłowy nie mógł już w tym meczu wrócić parkiet, by pomóc swoim kolegom. Nie przeszkadzało to jednak kielczanom w powiększaniu prowadzania, a kolejne obrony z „siódemek” dokładał słoweński bramkarz, który odbił trzy pierwsze próby Wisły. Oprócz tego Ferlin bronił także strzały z akcji, a w swoich akcjach kielczanie byli bezbłędni.
W 12. minucie trener Xavi Sabate zdecydował się na wzięcie czasu, gdyż Industria prowadziła już 9:3, choć do końcowego sukcesu brakowało wciąż dużo. W pierwszych dwóch atakach po czasie, Wisła rzuciła dwie bramki, ale szybko odpowiedział Jorge Maqueda.
Po pierwszym kwadransie gospodarze prowadzili 11:6. Co ważne, cały czas świetnie dysponowany był Ferlin, który raz po raz odbijał kolejne uderzenia rywali i po 16. minutach miał 50% obronionych strzałów. Dla porównania w przypadku Bergeruda do tego momentu było to jedynie 15% (2/11).
W kolejnych minutach obie drużyny naprzemiennie trafiały do siatki, więc taki stan rzeczy odpowiadał bardziej Industrii, która kontrolowała przebieg spotkania, prowadząc 13:8 na dziewięć minut przed końcem pierwszej połowy.
Wisłą Płock nie była w stanie zniwelować przewagi gospodarzy, a swoje trafienia zaczął dokładać m.in. Szymon Sićko, popisując się przy tym pięknymi rzutami z drugiej linii. Polski rozgrywający dokładał również asysty.
Pod koniec pierwszej odsłony spotkania goście zaczęli grać bardziej agresywnie w obronie, co przełożyło się na kilka przechwytów. Jednocześnie jednak Ferlin ciągle bronił jak w transie i przewaga kielczan wciąż była bezpieczna.
Sytuacja płocczan skomplikowała się jeszcze bardziej na cztery minuty przed przerwą, gdy czerwoną kartkę obejrzał Przemysław Krajewski, który brzydko sfaulował Piotra Jędraszczyka. Tym samym Wisła straciła jednego z najbardziej doświadczonych zawodników, który był także kluczową postacią w defensywie.
W ostatnich minutach pierwszej połowy Wisła nieznacznie zmniejszyła prowadzenie Industrii, ale to wciąż były cztery bramki przewagi. W ostatniej akcji przed przerwą Jarosiewicz pewnie wykorzystał rzut karny i ostatecznie kielczanie prowadzili 18:14.
Po zmianie stron jako pierwszy trafił Dani Dujszebajew, który podobnie jak brat, rozgrywał swoje ostatnie spotkanie na Hali Legionów w roli zawodnika Industrii. Dla rywali z kolei pierwszego gola zdobył Gergo Fazekas, natomiast młodszy z braci otrzymał w tej sytuacji dwuminutową karę.
Oba zespoły w początkowych minutach drugiej połowy były skuteczne i zamieniały swoje akcje na gole, dzięki temu utrzymywała się kilkubramkowa przewaga kielczan. Świetnie prezentował się nadal Alex Dujszebajew, popisujący się pięknymi rzutami z drugiej linii.
Niestety ledwie cztery minuty po wznowieniu gry czerwoną kartkę obejrzał Theo Monar. Była to trzecia taka kara w tym spotkaniu, po tym, jak wcześniej parkiet musieli opuścić Kounkound i Krajewski.
Nie przeszkadzało to jednak drużynie prowadzonej przez Lijewskiego, którzy grali bardzo dobrze i przeważnie bezwzględnie wykorzystywali błędy popełniane przez graczy Wisły Płock. Po pięciu minutach drugiej odsłony meczu gospodarze prowadzili 23:17.
Ze względu na niekorzystny rezultat „Nafciarze” musieli grać coraz szybciej, gdyż margines na błąd dla nich stawał się mniejszy z każdą kolejną sekundą. Kielczanie cały czas grali jednak koncertowo, zarówno w obronie, jak i w ataku. W 40. minucie spotkania Industria prowadziła sześcioma trafieniami (26:20).
Na kwadrans przed końcem spotkania wydawało się, że Industrii nic złego już się nie stanie, a tytuł mistrzowski po trzech latach przerwy wróci do Kielc. „Żółto-biało-niebiescy” prowadzili bowiem siedmioma golami, a rywale w pośpiechu grali niedokładnie i nie potrafili sforsować dobrze ustawionej obrony gospodarzy.
W 49. minucie kolejną czerwoną kartkę obejrzał zawodnik Industrii. Tym razem wykluczeniem ukarany został Jorge Maqueda. Minutę później z parkietu wyleciał Leon Šušnja. Była to już piąta czerwona kartka w tym finałowym spotkaniu.
Koncertowo cały czas prezentował się Alex Dujszebajew. Kapitan zespołu na dziesięć minut przed ostatnią syreną miał na swoim koncie już dziewięć trafień. Industria prowadziła natomiast 31:24 i była niezwykle blisko odzyskania tytułu.
W 53. minucie o czas poprosił Xavi Sabate, ale w tym momencie było już 33:25 i powrót gości do tego spotkania wydawał się wręcz nieprawdopodobny. Tym bardziej biorąc pod uwagę znakomitą formę wszystkich zawodników z Kielc.
Ostatecznie Industria Kielce wygrało to spotkanie 36:27 i po trzech latach przerwy odzyskała mistrzostwo Polski! Znakomity mecz rozegrali wszyscy zawodnicy, ale na specjalne słowa uznania zasługują Klemen Ferlin i Alex Dujszebajew, którzy spisali się wręcz fenomenalnie.
Industria Kielce – Orlen Wisła Płock 36:27 (18:14)
Industria Kielce: Morawski, Ferlin – Jędraszczyk 2, Olejniczak 2, Sićko 3, A. Dujszebajew 10, Kounkoud, Maqueda 2, Moryto 1, D. Dujszebajew 4, Karalek 2, Vlah 2, Rogulski, Monar, Jarosiewicz 6, Nahi 2.
ORLEN Wisła Płock: Bergerud, Borucki, Alilović – Daszek 3, Janc 1, Serdio 5, Šušnja, Samoila 1, Richardson 1, Zarabec, Fazekas 4, Krajewski 1, Dawydzik 3, Mihić, Szita 3, Kosorotov 5.

Napisz komentarz
Komentarze