Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
niedziela, 31 maja 2026 23:28
Reklama

Papaj po odzyskaniu tytułu mistrzowskiego: Piłka ręczna to Kielce, a Kielce to piłka ręczna

Po trzech latach przerwy mistrzostwo Polski wróciło do Kielc. Industria nie tylko odzyskała krajowy prymat, ale zrobiła to w imponującym stylu, wygrywając oba finałowe spotkania z Orlen Wisłą Płock. Po końcowej syrenie nie brakowało emocji, a pełniący obowiązki prezesa zarządu klubu Paweł Papaj podkreślał, że sukces jest efektem pracy całej organizacji i odpowiedzią na wątpliwości, które pojawiały się jeszcze kilka tygodni temu.
Papaj po odzyskaniu tytułu mistrzowskiego: Piłka ręczna to Kielce, a Kielce to piłka ręczna

Źródło: fot. Industria Kielce

– To był fenomenalny styl. To nie jest tylko mistrzostwo Polski zdobyte na swoim terenie. To tak naprawdę dominacja, którą pokazaliśmy w finałach. Zarówno mecz w Płocku, jak i dzisiaj, to było olbrzymie serducho, olbrzymie zaangażowanie, ale też niesamowicie dobrze przygotowane mecze przez nasz sztab szkoleniowy. Widziałem, jak zawodnicy walczyli od samego początku do samego końca o każdy centymetr boiska, o każdą bramkę. Ile było potu, a czasami nawet krwi, bo te mecze również do tego prowadziły. Wielkie ukłony dla każdego zawodnika tej fenomenalnej drużyny. Zawsze wierzę w moją ekipę, ale wiem, w jakiej sytuacji byliśmy jeszcze ponad miesiąc temu i jak wiele osób w nas nie wierzyło – nie wierzyło w drużynę, w klub, nie wierzyło też we mnie. Teraz pokazaliśmy, że jesteśmy mistrzami Polski, z fenomenalną grą i znakomitym zespołem. Możemy być dumni, bo czasami w Kielcach zapominaliśmy, jak wiele zawdzięczamy piłce ręcznej i jak wiele ona znaczy dla naszego miasta. Piłka ręczna to Kielce, a Kielce to piłka ręczna. Musimy zawsze z szacunkiem patrzeć na rywali i nasze rozgrywki. Przez dwa lata nie wygrywaliśmy, a dziś jesteśmy pełni euforii. Jednocześnie trzeba pamiętać, że nie będziemy wygrywać wszystkich meczów w przyszłości, ale musimy doceniać to, jaki zespół i jaki klub mamy w Kielcach. Trzeba być z tego w stu procentach dumnym.

Jednym z głównych bohaterów finałowej rywalizacji był Krzysztof Lijewski, który przejął zespół w trudnym momencie sezonu. Zdaniem Papaja jego wkład w zdobycie tytułu był ogromny.

Znakomita, i to można nawet pogrubić, praca Krzysztofa Lijewskiego. Przygotował drużynę do meczu w Płocku i do dzisiejszego spotkania w sposób fenomenalny. Widziałem kompletnie inną drużynę. Oczywiście trzeba też pamiętać, że przez kilkanaście poprzednich miesięcy w tym sezonietrenerem naszego zespołu był Tałant Dujszebajew. Nie chciałbym, żeby wybrzmiało to tak, że Krzysztof jest absolutnie top, a wcześniej nie doceniamy Tałanta. To człowiek, który dał temu klubowi bardzo dużo i musimy o tym pamiętać. Natomiast Krzysztof spisał się fantastycznie, fenomenalnie. Wielkie gratulacje i wielkie uściski dla niego. Widziałem znakomicie przygotowaną drużynę z ogromną determinacją. To zasługa jego, zawodników i całego sztabu. Wystarczy spojrzeć, jak byliśmy przygotowani fizycznie. Od początku do końca dominowaliśmy na parkiecie. Wystarczy wspomnieć choćby występ Klemena Ferlina. Można by długo wymieniać kolejne osoby ze sztabu szkoleniowego. Problemów w ostatnim miesiącu nam nie brakowało, ale cieszę się, że zespół wierzył w siebie. Cieszę się też z tego, jak wszyscy zagrali. Alex Dujszebajew nie mógł sobie wymarzyć lepszego pożegnania z Halą Legionów, a właściwie my jako klub i kibice nie mogliśmy sobie tego wymarzyć. To był piękny mecz w jego wykonaniu, ale także całego zespołu.

Prezes został również zapytany o przyszłość Lijewskiego i możliwość pozostania go na stanowisku pierwszego trenera.

– Na pewno bardzo szybko się z nim spotkamy. Pokazał, jak dobrym jest trenerem. Myślę też, że pokazał, jak mocno zespół może w niego wierzyć. Było to widać dzisiaj i było to widać w Płocku. Nie chcę odpowiadać, czy będzie trenerem na dłużej, czy nie. Mogę natomiast jeszcze raz podkreślić, że oba mecze zostały przygotowane perfekcyjnie i znakomicie. Wielkie ukłony dla niego.

Papaj zwrócił uwagę, że na sukces zapracowała cała drużyna, a w finałach trudno było wskazać słabsze ogniwo.

– Czasami po meczach szukamy zawodników, którzy zagrali gorzej albo nie pokazali stu procent swoich możliwości. Ja nie znalazłem ani jednego takiego zawodnika, zarówno dzisiaj, jak i tydzień temu w Płocku. To pokazuje, jak dobrze byliśmy przygotowani. Nie tylko fizycznie i taktycznie, ale również mentalnie. Sam już czasami nie mam słów. Około 54. czy 55. minuty, kiedy emocje zaczęły ze mnie schodzić, po prostu się popłakałem na trybunach. To były ogromne emocje, które wreszcie znalazły ujście.

Dla Papaja był to również szczególny moment z osobistej perspektywy. To jego pierwsze mistrzostwo Polski w roli prezesa zarządu klubu.

– W gabinecie pracuję już kilkanaście lat, wcześniej przez dwa lata jako członek zarządu, a ostatni sezon całkowicie samodzielnie jako prezes. Muszę jednak jasno powiedzieć, że nie byłoby mnie w tym miejscu bez wsparcia naszych sponsorów, a przede wszystkim właściciela – ŚGP Industria. Nie byłoby tego również bez kibiców. To im należy się największy szacunek. Może zabrzmi to śmiesznie, bo dziś się bawimy i świętujemy, ale na co dzień to wielka praca wykonywana w gabinetach. Nie tylko moja, ale wielu osób zaangażowanych w życie klubu i wszystkich pracowników, którzy pracują na taki sukces.

W kontekście przyszłości klubu pojawiło się także pytanie o dalszą współpracę z tytularnym sponsorem, Industrią.

– O to trzeba już pytać właściciela. Oczywiście jesteśmy w kontakcie i prowadzimy rozmowy, ale nie chciałbym odpowiadać za kogoś, kto jest nade mną.

Podsumowując cały sezon, Papaj wskazał, że był to czas pełen skrajnych emocji.

– To były wzloty i upadki. Mieliśmy bardzo dobry początek sezonu i zdobyliśmy Superpuchar Polski w Łodzi. Później w Lidze Mistrzów nie szło nam najlepiej, ale około listopada odzyskaliśmy rytm. Zaczęliśmy regularnie zdobywać punkty również w Europie. Później przyszedł mecz z Szegedem, z którym wiązaliśmy wielkie nadzieje. Być może trochę zgubiła nas pewność siebie. Ja byłem już sześć razy w Kolonii i zawsze moim marzeniem jest tam wracać. Oczywiście mistrzostwo Polski powinno być celem każdego sezonu i chciałbym, żeby było zdobywane co roku. Natomiast wielkim marzeniem i celem na kolejne lata pozostaje Kolonia. To święto europejskiej piłki ręcznej. Tak jak my mamy swoją świątynię w Hali Legionów, którą kibice dzisiaj pięknie pokazali, tak Kolonia jest świątynią europejskiego szczypiorniaka. Gdy jest się tam raz, drugi, trzeci czy czwarty, ambicje są tylko większe i chce się o to miejsce walczyć ponownie.

Na zakończenie prezes został zapytany o budowę zespołu na kolejny sezon, który przyniesie wiele zmian kadrowych.

– To będzie temat, nad którym zaczniemy zastanawiać się od jutra. Teraz chyba najpierw musimy po prostu poświętować.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

Reklama Drogeria Uroda
Reklama Drogeria Labo
Reklama 3d Ostrowiec
Reklama
Reklama