– Na pewno dwa zespoły bardzo dobrze znamy, bo często się z nimi spotykaliśmy, czyli Magdeburg i Kolstad. Nowa formuła Ligi Mistrzów sprawiła, że pojawiło się wiele nowych, ciekawych drużyn i jedną z nich jest właśnie Lucerna. Zobaczymy, czy z Lucerną zagramy już w pierwszym meczu. Wydaje mi się, że lepiej nie, bo wtedy będziemy mieli więcej informacji o tym, jak prezentują się w Lidze Mistrzów. Natomiast Magdeburg i Kolstad to dwa bardzo dobre zespoły. Z Kolstad, mimo że teoretycznie było w trzecim koszyku, u siebie w poprzednim sezonie wygraliśmy gładko, ale w Norwegii, w ostatnim meczu fazy grupowej, do ostatnich sekund drżeliśmy o zwycięstwo.
Jurecki odniósł się także do nowej formuły rozgrywek, podkreślając, że jej ocenę będzie można wystawić dopiero po zakończeniu sezonu.
– Wydaje mi się, że wszystko wyjdzie w praniu. Wiemy, że drużyny z trzecich i czwartych miejsc w grupach trafią do Ligi Europejskiej, więc to zupełnie nowe rozwiązanie. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało. Myślę, że dopiero za rok będzie można wyrobić sobie opinię na temat tej formuły.
Dyrektor sportowy Industrii zwrócił uwagę, że zmiany powinny uatrakcyjnić rozgrywki także z perspektywy kibiców.
– Może nie będzie więcej spotkań, bo ich liczba pozostanie podobna, ale pojawi się wiele nowych drużyn. Zarówno takich, które kiedyś grały w Lidze Mistrzów, jak i takich, które wystąpią w niej po raz pierwszy. To oznacza również ciekawe wyjazdy dla kibiców.
Jurecki podkreślił również, że od pierwszej kolejki każdy zdobyty punkt może mieć ogromne znaczenie.
– W poprzedniej formule też od początku trzeba było zbierać punkty, żeby zająć jak najwyższe miejsce, zwłaszcza że dwa pierwsze były bardzo pożądane. Teraz mamy grupę, z której punkty zabiera się do kolejnej fazy, więc jest to trochę podobne do mistrzostw świata czy Europy. Dlatego od początku trzeba być w jak najlepszej formie i zdobywać jak najwięcej punktów.
Na zakończenie odniósł się do układu sił w grupie, wskazując Magdeburg jako głównego faworyta, ale jednocześnie przestrzegł przed lekceważeniem pozostałych rywali.
– Na pewno my i Magdeburg jesteśmy faworytami tej grupy, ale Liga Mistrzów to nie są rozgrywki dla byle kogo. Nie ma tu przypadkowych drużyn, a na wyjazdach zawsze bardzo trudno o punkty. Zwłaszcza Magdeburg. Od pięciu, sześciu, może siedmiu lat to ścisła światowa czołówka i niezależnie od tego, czy gra się z nimi u siebie, na wyjeździe czy na neutralnym terenie, bardzo trudno wywalczyć z nimi dwa punkty.

Napisz komentarz
Komentarze