Dożynki mają swoją oprawę, tradycję i rytuał. Ale za każdym wieńcem, każdym kłosem i każdym bochenkiem chleba stoi coś znacznie bardziej konkretnego – miesiące pracy, niepewność pogody, rosnące koszty i odpowiedzialność za to, co ostatecznie trafia na nasze stoły.
I właśnie o tym przypominała w niedzielę Tokarnia.
Najpierw modlitwa i podziękowanie
Tegoroczne uroczystości rozpoczęła msza święta w intencji świętokrzyskich rolników, odprawiona w zabytkowym drewnianym kościele z Rogowa przez biskupa kieleckiego Jana Piotrowskiego.
W procesji darów znalazły się między innymi chleb, wino, owoce, kwiaty i dożynkowy wieniec. Po nabożeństwie biskup pobłogosławił również wieńce przygotowane przez reprezentacje świętokrzyskich powiatów.
W uroczystościach uczestniczyli rolnicy z całego województwa, parlamentarzyści, przedstawiciele samorządu województwa, instytucji i organizacji rolniczych, służb mundurowych oraz mieszkańcy regionu.
Marszałek województwa Renata Janik podziękowała biskupowi za modlitwę w intencji ludzi, którzy każdego dnia pracują na roli.
Ale najważniejsze słowa tego dnia były skierowane właśnie do rolników.
Bo dożynki nie są tylko kolorowym finałem żniw. Są momentem, w którym warto przypomnieć sobie, ile wysiłku potrzeba, zanim na stole pojawi się zwykła kromka chleba.
Chleb trafił w ręce marszałek
Po nabożeństwie przez skansen przeszedł barwny korowód dożynkowy. Pod główną sceną odbył się tradycyjny obrzęd, podczas którego starostowie tegorocznych dożynek – Anna Mitręga z gminy Jędrzejów i Marek Brożyna z gminy Bieliny – przekazali marszałek Renacie Janik bochen chleba wypieczony z tegorocznego ziarna.
Symboliczny, ale wcale nie pusty gest.
– Dożynki to coś znacznie więcej niż piękny, tradycyjny obrzęd. To przejmujący symbol szacunku dla ziemi oraz celebracja ludzkiego trudu – podkreśliła Renata Janik.
Marszałek zwróciła także uwagę, że współczesne rolnictwo dawno przestało oznaczać wyłącznie pracę opartą na doświadczeniu przekazywanym z pokolenia na pokolenie.
Dzisiejszy rolnik musi być jednocześnie producentem, przedsiębiorcą, ekonomistą i specjalistą od nowych technologii. A wszystko to w branży szczególnie mocno uzależnionej od pogody, sytuacji na rynkach i kosztów produkcji.
Po części obrzędowej uczestnicy dożynek mogli podzielić się poświęconym chlebem wypieczonym z mąki z tegorocznych zbóż.
Wieńce, które opowiadają historię tej ziemi
Jednym z najbardziej widowiskowych elementów wojewódzkiego święta była prezentacja wieńców dożynkowych przygotowanych przez poszczególne powiaty.
I trudno sprowadzać je wyłącznie do dekoracji.
Zboża, len, trawy, zioła, kwiaty, owoce i warzywa stawały się w rękach twórczyń misternymi konstrukcjami będącymi jednocześnie symbolem plonów i opowieścią o świętokrzyskiej wsi.
Każdy z wieńców został tradycyjnie otańczony i ośpiewany przez zespoły ludowe.
Najważniejsze rozstrzygnięcie dnia przyniósł konkurs na najpiękniejszy wieniec dożynkowy.
Pierwsze miejsce zdobył Powiat Kielecki – reprezentowany przez wieniec przygotowany przez mieszkanki Celin Nowych w gminie Chmielnik. Drugie miejsce przypadło Powiatowi Sandomierskiemu, a trzecie Powiatowi Staszowskiemu.
Zwycięska kompozycja będzie teraz reprezentować województwo świętokrzyskie podczas Dożynek Prezydenckich 12–13 września.
Tradycja bez muzealnej gabloty
Tokarnia po raz kolejny pokazała też, że kultura ludowa nie musi być zamknięta w skansenie i oglądana zza sznurka.
Na scenie pojawiły się regionalne zespoły i kapele, wśród nich Dyminianie, Piekoszowianie, Strawczynek, Kapela Działoszacy oraz Zespół Pieśni i Tańca „Wierna Rzeka”. Była muzyka, taniec, regionalne smaki i spotkanie kilku pokoleń mieszkańców województwa.
Ale pod kolorowymi strojami, muzyką i dożynkowym ceremoniałem pozostawał jeden bardzo prosty przekaz.
Ziemia nie daje plonów sama. Za każdym zbiorem stoją ludzie.
Ludzie, którzy zaczynają pracę wtedy, kiedy wielu z nas jeszcze śpi. Którzy nie mogą przełożyć żniw, bo kalendarz jest pełny. Których plany potrafi w kilka godzin zmienić susza, grad czy ulewa.
Dlatego dożynki są świętem plonów, ale przede wszystkim świętem tych, którzy te plony wypracowali.
I chyba właśnie dlatego symboliczny chleb niesiony podczas dożynkowego korowodu wciąż znaczy znacznie więcej niż tylko element tradycji.

Napisz komentarz
Komentarze